„Zaproszenie na kimchi”- jak napisać najgorszą książkę o Azji?

zaproszenie-na-kimchi-b-iext38622976

empik.com

Żałuję. Żałuję wydanych pieniędzy na pozycję, którą widzicie powyżej. Żałuję czasu, który poświęciłam, by ją przeczytać. Żałuję nerwów, które przy okazji nieodwracalnie straciłam. Zdecydowanie najgorsza książka o Azji… wróć! Zdecydowanie najgorsza książka jaką przeczytałam w życiu.

Opis publikacji zamieszczony na tyle brzmiał całkiem zachęcająco… „Autorka należy do młodej generacji Polaków, którzy cały świat traktują jak swój dom (…)”. Wydaje się, że odkryjemy obraz Korei Południowej jakiej nie znamy, ukaże nam jej niezwykłe oblicza i tylko utwierdzi nas w przekonaniu, że kraj ten jest naprawdę wyjątkowy. Otwierając tę książkę byłam całkiem naiwna. Pani Lena Świadek, autorka tej cudownej pozycji wyjeżdża do Korei Południowej by uczyć w szkole języka angielskiego. Postanowiła nabyte tam doświadczenia i wiedzę przelać na papier i w ten sposób opublikować to, co przeżyła. Wydawałoby się, że to najlepsza forma uzupełnienia kariery pisarskiej. Ale nie w tym przypadku.

Książka jest bowiem świetnym dowodem na to, że w dzisiejszych czasach pisarzem może być każdy. Podczas jej czytania, z każdą stroną odnosiłam coraz większe wrażenie, że Pani Świadek wyjechała do państwa z zupełnie obcą kulturą bez elementarnej wiedzy na jego temat. A to, że popiera pseudonaukę, to już inna sprawa… Jednak zacznijmy od samego początku.

Pierwszy wymownie brzmiący tytuł rozdziału „Azjatyckie zoo”- zignorowałam. Pomyślałam, że to próba zachęcenia czytelnika do autorki. No cóż, każdy ma inne poczucie humoru. „Lecę do stolicy karaoke, do KRAJU POŻERACZY PSÓW (…)”- to zdanie na tej samej stronie również odebrałam jako nieśmieszny żart. Do momentu, w którym… Pani Lena zaznaczyła wyraźnie w innej części książki: „Miłość do szczekających ulubieńców jest dość nietypowa w kraju, gdzie psy stanowią tradycyjną potrawę narodową”. Pies potrawą narodową! Wiedzieliście o tym? Nie? Ja też nie miałam o tym pojęcia, dopóki nie sięgnęłam po tę nieszczęsną publikację. A, no i Korea Południowa została nazwana niespokojnym rejonem. To tak na marginesie.

Pisarka na jednej z pierwszych stron zaznaczyła także swój strach przed pewnym zjawiskiem… ciągłym używaniem telefonów komórkowych w metrze… Przeobraziła Koreańczyków w uzależnionych od komórek mutantów, którzy nie widzą świata poza ekranikami sprzętów elektronicznych. A teraz proszę wejść do chociażby… polskiego pociągu. Jako, że mieszkam w okolicach Poznania, codziennie dojeżdżam do szkoły środkami transportu kolejowego. I tam też widzę masę ludzi, którzy nawet nie podnosząc głowy znad telefonu kiwają mi, że tak- miejsce naprzeciwko nich jest wolne. Nie jest to jedynie domena Korei Południowej, czy Polski. Czy ciężko zauważyć, że komórki przejęły cały nasz glob?

Nazwanie koreańskiej kuchni zdrową nie jest błędnym stwierdzeniem. Azja słynie z potraw, które dobrze wpływają na organizm mieszkańców, a tym samym przedłużają ich życie. Ale napisanie, że kimchi jest antyrakowe nie jest nawet przesadą. To poparcie pseudonaukowych idei na poziomie „szczepionki powodują autyzm” i „koncerny aptekarskie znają lekarstwo przeciwko nowotworowi, ale nie przyznają się do tego”. W tym momencie miałam ochotę rzucić książką jak najdalej się da. Żadne danie, ani witamina nie zapobiega rozwojowi raka.  Ale o tym powstają osobne publikacje popularnonaukowe.

Pani Świadek próbuje przybrać żartobliwy ton wypowiedzi. Jest to całkiem ciężka forma, a źle zastosowana odstrasza czytelników. Dlatego ja śmiało się przyznaję, że nie umiem ubarwić humorystycznie tekstów. Taki sposób pisania nawet do mnie nie pasuje, więc trzymam się raczej stylu naukowego, który obfituje w ciekawostki różnego rodzaju. Autorka jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie jest zabawna i cały czas podtyka już i tak złemu odbiorcy kolejne nieśmieszne żarciki.

Nie polecam nikomu tej książki. Laikom- dlatego, że Pani Lena wprowadza cały czas czytelnika w błąd i próbuje wcisnąć mu nieprawdziwe fakty, miłośnikom Korei Południowej- ponieważ nie dowiedzą się niczego nowego o ukochanym państwie. Ucieszyłam się więc, że internauci na innych portalach podzielają moje zdanie. Ale autorka zaznaczyła w pozycji: „Powracam z sercem poszerzonym o Koreę”.

Niedługo na blogu pojawi się kolejna ankieta z serii „Półka po azjatycku- recenzje nieco inaczej”, jednak mam nadzieję, że znajdujące się tam książki będą o niebo lepsze od tej.

Weronika Olimpia

14 comments on “„Zaproszenie na kimchi”- jak napisać najgorszą książkę o Azji?

  1. Wątpię, by ktoś po przeczytaniu tej książki chciałby dowiadywać się więcej o Koreańskiej kulturze. Ja osobiście byłbym bardzo zniechęcony do Korei gdybym przeczytał takie treści nie znając prawdziwych faktów. Ludzie biorą się za książki, by dowiedzieć się jak jest naprawdę, być może mają jakieś tam zaufanie do autorki, no bo „Hej! To jest wydrukowane, więc na pewno jest prawdziwe” Ciesze się, że nie przeczytałem tej książki, bo skoro sama opinia mi podniosła ciśnienie, to co by było gdybym poznał treść xD

    Liked by 1 osoba

  2. Kiedy zaczełam czytać post odrazu wiedziałam że to ty to napisałaś 🙂 Świetnie piszesz i oby tak dalej ^^ Jeśli chodzi o książke rzeczywiście jest w niej mase bzdur. Napewno nie sięgne po tą książke :-/

    Liked by 1 osoba

  3. Trochę się zdenerwowałam. Już chciałam kupić tą książkę, bo myślałam, że będzie w niej zawarte coś ciekawego, a tu same bzdury. Szkoda, bo tytuł jest intrygujący, ale już zawartość nie za bardzo.. Dziękuję, że napisałaś tą recenzję, bo popełniłabym ogromny bład, kupując tą lekturę. Otworzyłaś mi oczy, że nie powinno patrzeć się tylko na okładkę..

    Liked by 1 osoba

  4. Dzieki za recenzje. Po opisie byłam zdecydowana ją kupić, ale dzieki Tobie zaoszczędziłam czas i pieniądze. Rak ogólnie to świetnie się czyta Twoje posty 😊 . Chociaż nie zgodzę sie z Tobą w jednym. „Żadne danie, ani witamina nie wpływa na rozwój raka”. Otóż witaminy, szczególnie antyoksydanty(które niwelują wolne rodniki a tym samym rozwój chorób m.in nowotworowych) mają bardzo duży wpływ na rozwój nowotworu, a kapusta jest warzywem numer 1 w zapobieganiu i rozwijaniu raka. I jest to udowodnione naukowe, więc nie są to żadne pseudonaukowe idee. Ale to tak tylko na marginesie. 😉

    Liked by 1 osoba

  5. Mam tą książkę… Przeczytałam większość… Jednak stwierdziłam, że nie ma sensu jej dalej czytać, bo same nieprawdziwe fakty w niej były :/ Mam ją jeszcze, lecz tylko miejsce zajmuje. Chciałam jeszcze dodać, że wszystkie Twoje wpisy są naprawdę ciekawe i uwielbiam je czytać ❤ Pozdrawiam ^-^

    Liked by 1 osoba

  6. Aż się zdenerwowałam :/
    Zdecydowanie nie sięgnę po tę książkę. Dziękuję za uchronienie przed jeszcze większym zdenerwowaniem i irytacją.
    Pocieszeniem może być to, że na lubimyczytac też ma kilka niepochlebnych opinii, oby więcej takich by nikt nieopatrznie jej nie przeczytał.

    Liked by 1 osoba

Dodaj komentarz ^^

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s